Śledztwo: 2 miesiące na fermie norek

Dwa miesiące w piekle zwierząt


Przez dwa miesiące aktywista śledczy zatrudniony na fermie norek w Masanowie w województwie wielkopolskim obserwował i nagrywał codzienną pracę, dokumentując liczne przypadki okrucieństwa wobec zwierząt.

Na fermie, na której pracował, hodowanych jest rocznie ponad 80 000 norek amerykańskich, które późną jesienią są zabijane i skórowane na futro.

Opis naocznego świadka

W szokującym materiale widać wiele przypadków okrutnego znęcania się nad zwierzętami: bicie norek przez zdenerwowanych pracowników, rzucanie nimi o ścianę, deptanie ich podczas prób ucieczki, wrzucanie norek za ogon do klatek.

Najtrudniejsze było patrzenie na mordowanie zwierząt i na bezsensowną przemoc” – komentował były pracownik fermy. „Norki zamknięte w klatkach krzyczą, piszczą. Dla niektórych to jest podstawa, aby je bić”.

Nagrania filmowe dokumentują to, jak wiele zwierząt jest chorych i pozbawionych opieki. Norki są częściowo sparaliżowane i mają widoczne krwawe rany, z których wystają kości lub w których lęgną się larwy. Z relacji wynika, że jedyne co można zrobić w takich przypadkach, to przenieść norki do innej klatki lub użyć sprayu odkażającego.

jak wygląda ferma norek

Fermę prowadzi spółka Farm Equipment International, czyli część futrzarskiego imperium braci Leeijen z Holandii, uznawana za największego producenta skór norek na świecie. Firma posiada 14 ferm w całej Polsce. Jest jednym z kilku holenderskich przedsiębiorstw inwestujących w polski przemysł futrzarski.

W związku z całkowitym zakazem hodowli norek na futro w Holandii oraz ograniczeniami wprowadzonymi w innych krajach Europy Zachodniej, dotychczasowi liderzy produkcji futer przenoszą swoje hodowle do Polski oraz na Litwę.

To nie pierwszy ujawniony przypadek okrutnego znęcania się nad zwierzętami na fermie tej spółki. 6 listopada 2016 r. dwóch pracowników fermy w Giżynie, należącej do tej samej firmy, zostało skazanych na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Pracownicy zostali nagrani przez aktywistów Szczecińskiej Inicjatywy na Rzecz Zwierząt BASTA! podczas brutalnego wrzucania norek do komór gazowych, uderzania nimi o kraty i dotkliwego bicia.

Zobacz także: Śledztwo z fermy lisów.

Na podstawie nagrań prokuratura postawiła zarzuty jednemu z nagranych pracowników fermy. Mężczyzna miał rzucać norkami o ścianę z możliwym skutkiem śmiertelnym. Pracownik przyznał się do winy i tłumaczył, że „bił je, ponieważ zwierzęta go gryzły”. Grozi mu kara pozbawienia wolności.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *